Tymczasem zamiast zrobić cokolwiek efektywnego, automatycznie

Gdzie on, u diabła, był?

Było jeszcze wspanialej, gdy czekał na nią Rip. Ale to ostatnio
trudem stłumiła jęk, zobaczywszy, kto tam na nią czeka. Pani Roberta
nikomu o tym powiedzieć, więc musiała uwieść kogoś, kto miał już tak zaszarganą reputację, że nikt by się nie zdziwił, gdyby Angie zgłosiła gwałt. Derrick wpatrywał się w nią zszokowany. - Myślisz, że chciała wrobić Briga? - Och, oczywiście, że Brig ją pociągał. Pociągał wszystkie dziewczyny. Był przystojnym awanturnikiem. Najprzystojniejszym facetem w mieście. Pociągał wszystkie dziewczyny. - Ciebie też? - Derrick nie chciał tego słuchać. Od lat nienawidził Briga. Był przekonany, że na zawsze zniknął z jego życia. Ale nigdy nie wymazał go ze swej pamięci. Gdy Cassidy wyszła za brata Briga, w Derricku znowu odżyła dawna wrogość. Ale Chase znał swoje miejsce, a... Cholera, Felicity miała rację. Chase, gdy został sprowokowany, przeskoczył przez biurko, żeby mu wlać. Już wtedy wydało się to Derrickowi dziwne. Chase raczej nie był porywczy, a przynajmniej nie w ostatnich latach. Zawsze rozwiązywał problemy w cywilizowany sposób. Złość wyrażał słowami, które mogły wyrządzić większą krzywdę niż bójka. Natomiast Brig zawsze był porywczy, nie bał się wskoczyć mu na głowę i wymachiwać pięściami. Derrick nabrał pewności. Co, do diabła, Brig McKenzie robi w Prosperity? Felicity znowu coś mówi... tylko co? - Czy mnie pociągał? Brig? Tylko jako samiec, a to mi nigdy nie wystarczało. Pamiętaj, kochanie, że miałam ciebie. Nie zawracałam sobie głowy Brigiem McKenziem, Jedem Bakerem, Bobbym Alonzo, ani żadnym chłopakiem, który z radością by mnie zaliczył. Byłam wierna. Zawsze byłam i zawsze będę. Jestem córką jednego z najbardziej szanowanych sędziów w tym stanie! - Na jej twarzy widać było zmarszczki, wyżłobione przez wiek i rozpacz. - W przeciwieństwie do ciebie, nie muszę się zachowywać jak zwierzę. Nigdy nie byłeś wobec mnie uczciwy. Nie miał zamiaru się kłócić. Wiedział, że to bez sensu. - Wracając do rzeczy - ciągnęła, opanowując łzy - z jakiegoś powodu Angie zawzięła się, żeby przespać się z Brigiem. Nie mogłam pojąć, dlaczego tak jej na tym zależy. Każdy chłopak z miasta skwapliwie skorzystałby z takiej propozycji... - Dość! - Derrick chwycił ją mocno i przycisnął ją do ściany. Uderzyła głową o mur. - Nie mów tak o niej! - A ty mnie nie bij! - Obrażasz Angie i... - Na miłość boską, Derrick, spójrz prawdzie w oczy! - Oddychała nierówno. Prychnęła głośno. - Tłumaczę ci tylko, że Angie potrzebowała mężczyzny, którego mogłaby nazwać ojcem dziecka. - Felicity była czerwona na twarzy, a jej oczy błyszczały. - O ile rzeczywiście nie był nim Brig. Derrick zamknął oczy. Niewiele brakowało, żeby zemdlał. Potrząsnął głową. - Nie. - Twój ojciec? - Nie... nie sądzę. Chociaż Rex za nią szalał, nigdy by nie... Naprawdę nie sądzę, żeby jej dotknął. Nigdy. Mimo że chciał. On... on... Znalazł sobie inne kobiety. - Puścił jej rękę i Felicity uderzyła plecami o ścianę. - Ale chyba to nie ty, co, kochanie? Powiedz mi prawdę. Angie była w ciąży z tobą, tak? - spytała zdławionym głosem, w którym słychać było nadzieję, że zaprzeczy, chociaż była niemal pewna, że to on. Zamrugał szybko. - Może ja. - Jego głos był szorstki. - Była przerażona. Bardzo przerażona. Dziecko... mogło nie być normalne, a ona nie uznawała aborcji i... Felicity zadrżały wargi, które wykrzywiły się w pogardzie. - Tak myślałam! - Z jej oczu popłynęły łzy. - Ty draniu - powiedziała szeptem. - Ty skończony draniu! Robiłeś skoki w bok, zdradzałeś mnie i pieprzyłeś się z własną siostrą! - Odskoczyła od niego, jakby nagle stał się dla niej obrzydliwy. - Mógłbyś przynajmniej temu zaprzeczyć. Zrzucić winę na swojego ojca. Albo na Briga! Na kogo-kolwiek! - Robiłem to. Przez siedemnaście lat. - Wiedział już, co musi zrobić. Odwrócił się. Usłyszał, że płacze, ale nie przejął się tym. Z determinacją zrobił to samo, co siedemnaście lat temu. Wprawdzie był w innym domu, ale tutaj też była gablota z bronią. Przystanął tylko po to, żeby wziąć naboje, a potem otworzył oszkloną szafkę i wyciągnął swoją ulubioną strzelbę. Tę, którą ustrzelił mnóstwo jeleni, zajęcy i saren. - Nie! - Felicity poszła za nim, zobaczyła winchestera i potrząsnęła głową. - Nie możesz! - Nie mam wyboru. - Nie rób tego, Derrick. Poradziłam sobie z tym. Już się tym zajęłam.... - Rzuciła się na niego, ale bez trudu ją odepchnął. Była zgrabna, ale niska, i to w niej lubił, bo bez trudu mógł się od niej uwolnić. Upadła pod ścianę, ale szybko się podniosła. - Nie wiesz, co robisz. Załadował naboje do magazynka i zamknął strzelbę z głośnym i trzaskiem. - Derrick, proszę cię, nie rób głupstw. - Była spanikowana. Derrickowi podobało się szaleństwo, które pojawiało się w jej zielonych oczach zawsze, gdy była przerażona. Wtedy miał nad nią całkowitą władzę. Nad każdym, kto stanął mu na drodze. - Powinienem był załatwić tego bydlaka dawno temu.
- Wiem. Uwierz mi - westchnęła. - Zresztą nie mogłabym pójść z
Zasnęła natychmiast, jakby ktoś wyłączył jej mózg. Kilka godzin
czuła szansę, gdzieś, tuż-tuż, w zasięgu ręki. Ten człowiek mógł jej
strony, mógł stać się niezwykle potężnym atutem Milli w tej grze. W
Idąc za Diazem, Milla zauważyła obły kształt pod luźną koszulą
drzwi.
219
Milla przygryzła wargę, starając się powstrzymać własne łzy
powiedzenia, ale słowa nie pasowały, uciekały, wróciła więc do
dla pacjentów Patrzył na nią szeroko otwartymi szklistymi oczami,

- Najprawdziwsza prawda - odparł, obejmując ją jeszcze mocniej. Wśród okrzyków

I będę chodzić codziennie, aż się we mnie zakocha! – oznajmił zadowolony ze swojego
- Czy monsieur Blaque został o wszystkim poinformowany?
Becky znalazła się gdzieś poza całym światem. W mroku rozbłysły tysiące maleńkich
w twarz, że zamierza przyjąć oświadczyny kogoś innego! Wprost naigrawała się ze mnie!
przegonią. Chyba nikt nie okazałby się tak nieludzki, by zabronić jej przeczekać
- Wy… Jesteście razem? – spytał niepewnie, wsuwając dłonie do tylnich kieszeni
wywołane zmęczeniem. Lecz gdy przetarł piekące oczy, nadal widział przed sobą to samo.
- No i kto tu jest szalony?! - zawołał za nią. - Nie masz pieniędzy ani domu, nie znasz
- Skoro mam poważnie traktować obowiązki małżeńskie... I ściągnęła suknię przez
Knight właśnie od niego otrzymał zwycięskie karty. Michaił nienawidził przegrywać, nawet
lekkiego, białego muślinu. Czekała na Aleca.
których miała się odbyć pierwsza tura, umieszczono pod wielkim, przystrojonym barwnymi
- Nie, ja tylko...
- W porządku. Spotkajmy się w gabinecie Alice. Daj mi pięć minut, żebym się mógł z tym uporać. - Niechętnie wskazał ręką zwłoki.

©2019 www.animis.to-cwiczenie.kobierzyce.pl - Split Template by One Page Love